Oferta dla samorządów
DLACZEGO OdpadoTeka ? ZA ILE ?
OFERTA DLA ZWIĄZKÓW MIĘDZYGMINNYCH CZY WARTO ?
OFERTA DLA GMIN SPRAWDŹ NAS ZA DARMO
Ankieta

Wypełnij ankietę dotyczącą działalności portalu i pomóż nam go jeszcze bardziej rozwinąć!
Twoja opinia jest dla nas bardzo cenną informacją.

Przejdź do ankiety
Kalkulatory
Co ciekawego w odpadach
Wyrokiem z dnia 6 października 2015 r. (II FSK 1797/15) Naczelny Sąd Administracyjny stwierdził, że obecnie obowiązujące przepisy ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach dopuszczają możliwość różnicowania stawek „opłat śmieciowych” w zależności od wielkości gospodarstwa domowego. Pokaż wszystkie
Słownik
Dowcipy o prawnikach

Prawnik wraca do swojego zaparkowanego BMW, patrzy, a auto ma zbite reflektory i znacznie wgniecioną maskę. Nie ma śladu po samochodzie, który w niego wjechał, ale wyluzowuje, kiedy spostrzega kartkę pod wycieraczką: "Przepraszam. Właśnie wjechałem w twoją Beemkę. Świadkowie, którzy to widzieli, kiwają głowami i uśmiechają się do mnie, bo myślą, że zostawiam swoje nazwisko, adres i inne szczegóły. Ale nie! Pa!"

Facet jest na pogrzebie prawnika i zaskakuje go liczba osób biorących w nim udział. Zwraca się do ludzi zgromadzonych dookoła siebie:

- Dlaczego wszyscy przyszliście na ten pogrzeb?

Odpowiada mu facet stojący naprzeciwko niego:

- Jesteśmy jego klientami.

- Wszyscy przyszliście złożyć mu hołd? Jakie to wzruszające.

- Nie, przyszliśmy się upewnić, że nie żyje.

Starszy człowiek potrzebuje przeszczepu serca i omawia różne opcje z lekarzem. Lekarz mówi:

- Mamy trzech potencjalnych dawców. Pierwszy to młody, zdrowy kulturysta, który zginął w wypadku samochodowym. Drugi to biznesmen w średnim wieku, który nigdy nie pił i nie palił, a zginął lecąc swoim prywatnym odrzutowcem. Trzecim dawcą jest prawnik, który umarł po 30-letniej praktyce. Którego pan wybiera?

- Wezmę serce prawnika.

Po udanej transplantacji lekarz pyta pacjenta, dlaczego wybrał serce prawnika.

- To proste - mówi facet - Chciałem mieć serce, które nie było używane.

W sądzie:

- Wysoki sądzie, jestem niewinny!

- Wszyscy tak mówią.

- No widzi pan, panie sędzio! Skoro wszyscy tak mówią, to musi to być prawdą!

Facet po śmierci trafił do piekła, przechodząc obok siarczystych piekielnych otchłani, wypełnionymi krzyczącymi grzesznikami, spostrzegł prawnika, tulącego się do pięknej kobiety.

- To niesprawiedliwe! - krzyknął - Ja muszę smażyć się cała wieczność, a ten prawnik spędza ją z piękną kobietą.

- Zamknij się - warknął diabeł kłując faceta swoimi widłami - Kim jesteś, aby kwestionować karę tej kobiety?

Dwóch prawników weszło do baru. Zamówili po drinku, po czym wyciągnęli z teczek po kanapce i zaczęli jeść. Natychmiast pojawił się przed nimi właściciel baru.

- Panowie, bez przesady... Nie możecie tu jeść swoich kanapek.

Prawnicy wzruszyli ramionami i zamienili się kanapkami.

Przychodzi prawnik do lekarza z okropnie spuchniętym penisem.

- Co się panu stało?

- To oczywiście była kobieta, nie odkurzacz - i tej wersji będziemy się trzymać.

Kilku złodziejaszków włamuje się w nocy do siedziby rady adwokackiej. W budynku jednak odbywała się akurat narada adwokatów i Ci pobili intruzów.

- No, ale nie jest źle - mówi później jeden ze złodziei. Mamy 25 dolarów.

- Idioto! - wrzasnął herszt bandy. Mówiłem Ci, żebyśmy trzymali się z dala od prawników. Przed włamaniem mieliśmy całą stówę.

Na sali sądowej:

- Czy oskarżony dawał świadkowi narkotyki?

- Nie dawałem.

- A żona oskarżonego dawała?

- Nadal mówimy o narkotykach?

- Panie mecenasie - zwraca się do swojego adwokata oskarżony. - Jeżeli z tego wyjdę z wyrokiem sześciu miesięcy ,otrzyma pan ode mnie specjalną premię . Powiedzmy trzy miliony.

Po procesie zmęczony, acz rozentuzjazmowany adwokat podchodzi do klienta.

-To był bardzo trudny proces - mówi. - Walczyłem w pańskiej sprawie jak lew i w rezultacie ma pan te upragnione przez siebie sześć miesięcy więzienia .

-Serdecznie dziękuje ,panie mecenasie! A co mi groziło?

-Chcieli pana uniewinnić .

Prawnik z Nowego Jorku, specjalizujący się w rozwodach, umarł i stanął przed perłową bramą. Święty Piotr pyta go:

- Co takiego uczyniłeś, aby dostąpić zaszczytu wstąpienia do Nieba?

Prawnik po chwili zastanowienia stwierdza:

- Tydzień temu dałem ćwierć dolara bezdomnemu na ulicy.

Święty Piotr prosi Gabriela, aby sprawdził czy to się zgadza, Gabriel potwierdza.

- W porządku - stwierdza Święty Piotr. Ale to trochę za mało, aby wstąpić do Nieba.

- Chwileczkę, zaraz - mówi prawnik. Jest tego więcej. Trzy lata temu również dałem bezdomnemu ćwierć dolara.

Święty Piotr znów prosi Gabriela o sprawdzenie tego faktu i Gabriel znów potwierdza. Wtedy Święty Piotr pyta szeptem Gabriela:

- Co powinniśmy zrobić z tym człowiekiem?

Gabriel po zerknięciu na faceta odpowiada:

- Dajmy mu pół dolara i niech idzie do diabła.

Sędzia do oskarżonego:

- Czy przyznaje się pan do winy?

- Nie, wysoki sądzie. Mowa mego obrońcy i zeznania świadków przekonały mnie, że jestem niewinny!

Sędzia pyta się oskarżonego;

-Czy to prawda, że sprzedawał pan sok malinowy, twierdząc, że to eliksir długowieczności?

-Tak, wysoki sądzie.

-Czy był już pan za to karany i kiedy?

-Tak, wysoki sądzie, dwa razy; w 1546 i 1895.

Pewien mężczyzna zwraca się do adwokata, którego mu polecono:

- Czy to prawda, że bierze pan aż 20 euro za dwa pytania?

- Tak. Jakie jest pańskie drugie pytanie ?

Pamięta pan mecenasie ile milionów dolarów dostał koleś, który wytoczył sprawę Marlboro za to, że zachorował na raka?

- Nooo... sporo... kilkadziesiąt.

- A ile dostał gościu, który oskarżył McDonalds'a, że po hamburgerach roztył się jak świnia?

- Noooo... kilkanaście.

- Ja też chciałem wytoczyć sprawę...

- Komu?

- Polmosowi Lublin...

- Za te wszystkie brzydkie baby, które podrywałem po Gorzkiej Żołądkowej...

Młody sędzia prowadzi pierwszą w życiu rozprawę. Oskarżonym jest facet, który pędził bimber. Sędzia waha się, jaki wydać wyrok. Ogłasza przerwę i dzwoni do starszego, doświadczonego kolegi:

– Słuchaj, Marek, mam tu gościa, który pędzi bimber. Jak myślisz, ile mu dać?

– Hm, 20 zł za litr i ani grosza więcej!

Prawnicy nigdy nie powinni zadawać pytań babciom z Missisipi, jeśli naprawdę nie są gotowi na odpowiedź.

Podczas procesu w małym miasteczku na południu stanu pełnomocnik prokuratora wezwał swojego pierwszego świadka – starszą kobietę. Zbliżył się do niej i zapytał:

– Pani Jones, czy pani mnie zna?

Kobieta odpowiedziała:

– Tak, znam pana, panie Williams. Znam pana, odkąd był pan małym chłopcem i, szczerze, był pan dla mnie wielkim rozczarowaniem. Pan kłamie, zdradza żonę, manipuluje ludźmi i obgaduje ich za plecami. Myśli pan, że jest wielkim paniczem, jednak nie potrafi pan sobie zdać sprawy z tego, że nigdy nie będzie nikim więcej niż marnym gryzipiórkiem. Tak, znam pana.

Prawnik był zamurowany. Nie wiedząc, co począć, wskazał na drugą stronę sali i spytał:

– Pani Jones, czy zna pani pełnomocnika obrony?

Kobieta znów rozpoczęła tyradę:

– Tak, również znam pana Bradleya, odkąd był młodzieńcem. Jest leniwym bigotem z problemem alkoholowym. Nie potrafi zbudować normalnego związku z kimkolwiek, a jego kancelaria prawna jest jedną z najgorszych w całym stanie. Nie wspomnę już o tym, że zdradzał swoją żonę z trzema różnymi kobietami. Jedną z nich była pana żona. Tak, znam go.

Pełnomocnik obrony zamarł. Sędzia poprosił obu pełnomocników do swej ławy i stonowanym, cichym głosem powiedział:

– Jeśli którykolwiek z was, idiotów, spyta ją, czy mnie zna, wyślę was obu na krzesło elektryczne.

Matka i syn idą cmentarną aleją i mijają nagrobek z napisem: „Tu leży dobry prawnik i człowiek honoru”. Mały Jasiu pyta:

– Mamo, dlaczego pochowali tu dwie osoby?

Prawnik, inżynier i matematyk zdają test. Zaczyna inżynier, pytają go:

– Ile jest 1+1?

Inżynier pomyślał chwilę i powiedział:

– 2.

Potem zawołano matematyka i zadano mu to samo pytanie. Po chwili zastanowienia odpowiedział:

– 2,0.

Następnie wezwano prawnika. Usłyszał to samo pytanie i odpowiedział szybciej niż matematyk:

– A ile chcecie, żeby było?

Włamywacz skarży się koledze:

- Ale miałem pecha. Wczoraj włamałem się do domu prawnika, a on mnie nakrył. Powiedział, żebym zmykał i więcej się nie pokazywał.

- No to jednak miałeś szczęście!

- Szczęście? Policzył sobie 300zł za poradę!

Strony: 1 2
Copyright by Prawoteka © 2010. Wszystkie prawa zastrzeżone.
A-tech.pl Realizacja: